Info

avatar Tutaj swoje kilometry opisuje micor z Gniezna. Nakręciłem już 57537.78 km z Bikestats w tym 19559.98 km w terenie- co daje 34.00% poza asfaltami. Jeżdżę ze średnią prędkością 21.69 km/h. Więcej o mnie.

2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl

Bike kumple

Mój klub

Strava

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy micor.bikestats.pl

Archiwum bloga

86.28 Km 70.00 Km teren
06:26 H 13.41 km/h
  • 58.69 km/h Max
  • HRmax 178 ( 91%)
  • HRavg 133 ( 68%)
  • Kalorie 3842
  • W górę 2515 m
  • Bike: Lawinka

    Konkretne górskie pomykanie

    Niedziela, 13 sierpnia 2017 · dodano: 14.08.2017 | Komentarze 3

    Na drugi dzień pobytu miałem sprecyzowany cel jeszcze przed wyjazdem z Gniezna. Niedzielę postanowiłem przeznaczyć na odwiedziny Czech by choć trochę "liznąć" Rychlebskich Stezek. Na wyjazd przygotowałem się 100% lepiej niż wczoraj- pobrałem mapę, pobrałem ślad trasy bo bez tego bym chyba nigdzie nie dojechał ;). 
    Początek to ok. 1,5 km asfaltowego dojazdu i skręt w lewo na szuterek. A po skręcie czekał na mnie długi podjazd Suchą Drogą i Czarnobielskim Duktem do Bielic by dotrzeć do granicy Polsko- Czeskiej. A wzdłuż granicy to jazda niezłym singielkiem. Było na nim chyba wszystko- kamienne sekcje, korzenie, żwirek, jakieś mokradła na szczycie, lasy, łąki, Polacy, Czesi ;D. Taki przekrój warunków, że jeszcze nigdy nie zaliczyłem tylu na jednej jeździe ;). Po drodze mijam kilka szczytów i wspinam się na ok. 1000 m.n.p.m- było kilka wypychów jak i sprowadzań, generalnie szlak nie należy do najłatwiejszych dla bikerów- zresztą to szlak pieszy więc nie ma się co dziwić. Z granicznego singla czeka mnie skręt w lewo przy swego rodzaju miejscu postojowym dla turystów- odtąd droga stała się łatwiejsza do jazdy- trawiaste szlaki niczym w Wielkopolsce i przyjemne czeskie szutry. No i oczywiście więcej szczytów m.in. Studeny- 1042 m.n.p.m i Lvi Hora- 1040 m.n.p.m. Po tym zjazd do jakiejś czeskiej wioski, przecięcie bardziej głównej asfaltowej drogi, kolejna wspinacza, spoko górskie zawijasy i moim oczom ukazał się drogowskaz na Rychlebske Stezky- celu tripu. Oczywiście żeby nie było za łatwo to znowu trochę wspinaczki wleciało. Jadę i jadę i zupełnie znikąd pojawił się początek trasy Superflow. Przy wjeździe na nią uciąłem krótką pogawędkę z dwójką rodaków i myk na szlak. I śmiało mogę stwierdzić, że to absolutnie najlepsza miejscówka, po jakiej w życiu jechałem. Superflow jest idealnie przemyślany i zbudowany, przejezdny dla chyba każdego kto ma choć odrobinę techniki. Jazda tędy dostarcza niesamowitych emocji, radości i szerokiego banana na twarzy. Wszystkie proste, bandy na zakrętach, małe hopki, no ogólnie całość jest cudowna. Na dobrą sprawę prawie wcale nie potrzeba kręcić korbami a i tak nabiera się odpowiedniej szybkości by dosłownie płynąć po trasie. Jestem pod wielkim wrażeniem tego singla, nazwa dokładnie opisuje stan ducha podczas zjazdu- rzeczywiście nabiera się tam "superflow" ;). Chyba będzie to mi się po nocach śniło mimo, że nie zaliczyłem wszystkich jego sekcji bo przegapiłem wjazd na jednym z szybkich asfaltów i wyjechałem w miejscowości Nova Cervena Voda. Stąd wynalazłem terenowy skrót do samej bazy Stezek. A tam bikerów sporo no i na wjeździe wielki baner a na nim logo GT- miło wiedzieć, że mój rower ma coś wspólnego z tak super miejscówką :D. W samej bazie pojeździłem trochę na pumptracku i tu wyszło, że techniki na to najlepszej nie mam. Nic to, jest nad czym pracować. Po tym z racji nieco późnej godziny- 17- i perspektywy 40 km powrotu do Bolesławowa odbiłem w kierunku granicy. Kolejnymi spoko trasami dojechałem do miasta Vapenna, gdzie złapała mnie lekka mżawka- na szczęście trwała krótko i mogłem kręcić bez problemu. Z Vapennej jechałem po asfalcie wzdłuż Stribrnego Potoku, by po dobrych kilku keamach skręcić na niebieski szlak prowadzący do granicy. W zasadzie to był kolejny długi wypych i stwierdzam, że wytyczył go ktoś, kto nienawidzi turystów- było to najtrudniejsze podejście tripu, lecz była to jedyna droga do granicy. Po powrocie do Polski pół na pół zawijasami i asfaltem dojechałem do Bielic a dalej to powrót tą samą drogą, którą jechałem w pierwszą stronę. Na Suchej Drodze to miałem super przyjemny zjeździk- rower sam przyspieszał do prawie 60 km/h- spoko wrażenie ;). Po powrocie na kwaterę stwierdziłem, że jak na taki kilometraż i przewyższenie nie byłem jakoś szczególnie zmęczony.













    Kategoria 50-100 Km



    Komentarze
    micor
    | 05:58 czwartek, 17 sierpnia 2017 | linkuj Grigor - Czym zakakuję? p

    Jacek - No, mega turbo odjazdowy teren. Już myślę kiedy by tam wrócić i poszaleć na pozostałych szlakach ;).
    JPbike
    | 20:59 wtorek, 15 sierpnia 2017 | linkuj Ach, te wspaniałe Rychleby, wiem jaki flow miałeś :)
    Zajrzałem na swoje archiwum - ostatni raz bawiłem się tam w maju 2013 ...
    grigor86
    | 19:20 poniedziałek, 14 sierpnia 2017 | linkuj Wow Micor - zaskakujesz!
    Komentuj

    Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

    Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa cnymo
    Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]